
|
Mikołajek - wybór opowiadań René Goscinny, Jean-Jacques Sempé streszczenie szczegółowe
|
||
|
Najmilsza pamiątka W szkole miało być robione zdjęcie klasowe. Pani kazała dzieciom ładnie się ubrać i uczesać. Do prośby dostosowali się wszyscy poza Gotfrydem, który przyszedł przebrany za Marsjanina. Fotograf uspokajał dzieci i ustawił je. Część klasy miała stać na skrzynkach, które trzeba było przynieść z piwnicy. Rufus udawał tam ducha. Po wyjściu z piwnicy okazało się, że wszystkie dzieci były brudne, jedynie Gotfryd czysty. Podczas ustawiania pojawił się konflikt, ponieważ wszyscy chcieli stać na skrzynkach. Gotfryd wdał się w dyskusję z fotografem na temat aparatu i mówił, że jego tata ma lepszy, czym zdenerwował fotografa. Alcest jadł bułkę i odmówił jej odłożenia. Pani na niego krzyknęła, przez co jedzenie mu wypadło i ubrudziło koszulę, więc chłopiec został odesłany do ostatniego rzędu. Miał stanąć na miejscu Euzebiusza, który nie chciał ustąpić, za co dostał karę. Mijając kolegę, uderzył go w nos. W odwecie Alcest chciał go kopnąć, jednak trafił w Ananiasza. Alcest również dostał karę. W końcu karę dostały wszystkie dzieci; szlabany miały być anulowane, jeśli grzecznie ustawią się do zdjęcia. Gdy to zrobili, okazało się, że fotograf sobie poszedł. Zabawa w kowbojów Mikołajek zaprosił kolegów, aby pobawić się z nimi w kowbojów. Wszyscy przynieśli zabawki i przebrania. Mikołajek chciał być dzielnym Joe, który zwycięża bandytów, ale koledzy się na to nie zgodzili. Rufus powiedział, że będzie szeryfem, ale to nie spodobało się Gotfrydowi, więc zaczęli się bić. Mikołajek udawał, że jeździ na koniu, ale Euzebiusz twierdził, że to jego koń, i uderzył kolegę, a także skazał na powieszenie, czemu sprzeciwił się Alcest, ponieważ twierdził, że to on jest szeryfem. Euzebiusz miał kolejny pomysł. Wszyscy poza Alcestem mieli być białymi ludźmi, dobrymi, a Alcest miał być Indianinem. Alcest odmówił dalszej zabawy, chyba że będzie na końcu dobrym Indianinem. Euzebiusz i Mikołajek sprzeczali się na temat tego, do kogo należy biały koń, i zaczęli się bić, tak samo jak Alcest i Rufus. Do ogrodu przyszedł zwabiony hałasem tata i zaproponował, że to on będzie jeńcem. Chłopcy przywiązali go do drzewa. Do ogrodu przyszedł pan Blédurt i również chciał się bawić. Udawał Indianina i tańczył. Chłopcy poszli na podwieczorek, po czym zaczęli bawić się w domu kolejką, zapominając o jeńcu. Tata został na zewnątrz przywiązany do drzewa. Rosół Pani nie pojawiła się w szkole, ponieważ zachorowała. Dzieci zostały odprowadzone do klasy przez pana Dubon, nazywanego Rosołem. Klasa była niezadowolona, że będzie ich pilnował, jednak nauczyciel musiał wyjść do pana dyrektora i wyznaczył najlepszego ucznia w klasie, czyli Ananiasza, do pilnowania innych. Ananiasz chciał rozwiązać z kolegami zadanie z arytmetyki, ale ci odmówili. Gdy Kleofas był dla niego niemiły, Rosół wrócił do klasy – okazało się, że podsłuchiwał pod drzwiami. Kleofas dostał karę, a Rosół ponownie wyszedł. Joachim zaoferował, że będzie stał pod drzwiami i słuchał, czy nauczyciel wraca. Po jakimś czasie usłyszeli krzyk – Rosół otworzył drzwi, pod którymi usnął Joachim, i uderzył go w nos. Kleofas straszył Ananiasza, że będzie musiał zjeść książkę, a chłopiec zaczął płakać. Do klasy znów wszedł Rosół i zobaczył płaczącego chłopca. Groził dzieciom, że wlepi im kary, jeśli się nie uspokoją, i wyszedł. Uczniowie postanowili być spokojni. Drzwi otworzyły się ponownie, a ktoś krzyknął, że to Rosół. Użycie pseudonimu rozwścieczyło nauczyciela, a Ananiasz naskarżył, że to wina Mikołaja. Chłopiec miał dostać karę, ale Rufus powiedział, że to Ananiasz krzyknął „Rosół”. Cała klasa dostała karę i wszyscy zaczęli krzyczeć lub płakać. W tym momencie do klasy wszedł dyrektor. Następnego dnia pani wróciła do szkoły, a Rosół nie przyszedł do pracy. Futbol Alcest umówił się z kolegami, ponieważ dostał nową piłkę. Na sędziego chłopcy wybrali Ananiasza, ale mieli problem z podziałem na drużyny. Ananiasz chciał mieć gwizdek, ale Rufus, który jako jedyny go posiadał, nie chciał się nim podzielić. Chłopcy postanowili też wybrać sędziego liniowego, którym został Maksencjusz. Następnie próbowano wybrać kapitanów, ale każdy chciał nim być (poza Alcestem, który chciał być bramkarzem). Postanowili rzucać monetą, ale zginęła w trawie. Następnie nie mogli rozstrzygnąć, do której drużyny ma należeć Euzebiusz. Losowano słomkami i wygrał Gotfryd. Podczas ustawiania się na boisku były kłótnie. Szybciej ustawiła się drużyna Euzebiusza, ponieważ zawodnicy dostawali fangę w nos. Mecz się rozpoczął, ale Gotfryd narzekał, że jego drużyna jest ustawiona pod słońce. Chłopcy zaczęli się bić i kłócić. Alcest wołał kolegów, jednak ci go nie słuchali. W końcu Alcest zwrócił na siebie uwagę i powiedział kolegom, że zapomniał przynieść piłkę. Wizytacja Pani przyszła do szkoły zdenerwowana, ponieważ nowy pan inspektor miał przyjść na wizytację. Dała dzieciom wiele wskazówek co do tego, jak powinni się zachowywać, a następnie kazała Ananiaszowi napełnić kałamarze. Ktoś krzyknął, że idzie pan inspektor, a chłopiec rozlał atrament na pierwszą ławkę. Następnie uczniowie mieli przestawić ławki tak, aby ubrudzona stała z tyłu, i wtedy weszli inspektor i dyrektor. Inspektor oparł się o ławkę i ubrudził. Próbował nawiązać rozmowę z dziećmi opowiadając im żart, ale nikt się z niego nie śmiał, ponieważ pani zakazała im śmiać się bez pozwolenia. Pani poprosiła Ananiasza o zadeklamowanie bajki Kruk i lis, którą właśnie przerabiali, jednak inspektor wyznaczył do tego zadania Kleofasa, a następnie Rufusa. Kleofas nie znał bajki, natomiast Rufus nie znał utworu na pamięć, ale wiedział, o czym jest. W klasie wybuchła sprzeczka na temat tego, jaki rodzaj sera trzymał w dziobie kruk. Rufus i Alcest zaczęli się bić. Wszyscy chłopcy wstali i zaczęli krzyczeć, tylko Ananiasz recytował przy tablicy bajkę, a Kleofas płakał w kącie. Inspektor uścisnął rękę pani i powiedział, że jest pełen podziwu. Pani ukarała całą klasę. Reks Mikołajek wracał ze szkoły i zauważył, że idzie przed nim piesek. Chłopiec próbował go złapać i nakarmił bułeczką z czekoladą. Chciał go zaprowadzić do domu, nauczyć sztuczek i łapać z nim bandytów, tak jak w filmie, który oglądał w czwartek. Mama nie była zadowolona, gdy zobaczyła zwierzaka, a pies zaczął gryźć fotel. Mikołaj wyszedł z psem do ogrodu, siedział i płakał. Tak zastał go tata. Mikołaj opowiedział mu całą sytuację, a tata zapoznał się z psem i poszedł porozmawiać o tym z mamą. Chłopiec wpadł na pomysł, aby trzymać psa w ogrodzie. Mamie nie podobał się ten pomysł, ale pies podszedł do niej i zaczął służyć. Do furtki zadzwonił jakiś pan, który zawołał zwierzaka. Okazało się, że uciekł podczas spaceru. Pies miał obrożę z nazwiskiem i adresem właściciela. Mężczyzna zabrał psa. Wszyscy stali jak wryci, a mama zaczęła płakać. Tata powiedział jej na pocieszenie, że Mikołaj pewnie niedługo znów przyprowadzi jakiegoś psa. Dżodżo Do klasy dołączył nowy chłopiec, cudzoziemiec, który nie znał francuskiego. Nazywał się Żorż Mac Jutosh. Dzieci miały problem z wymową imienia nowego kolegi: Dżordż czy Żorż. Ostatecznie stwierdziły, że będą mówić na niego Dżodżo. Pani usadziła chłopca w jednej ławce z Ananiaszem, który próbował rozmawiać z kolegą po angielsku. Zadzwonił dzwonek i dzieci wyszły na przerwę na podwórko. Zadawali Dżodżowi dużo pytań, ale chłopiec nie odpowiadał. Ananiasz zaoferował, że mógłby tłumaczyć, ale Rufus nazwał go bałwanem. Nowemu koledze bardzo spodobało się to słowo i zaczął je powtarzać. Ananiasz popłakał się. Chłopcy stwierdzili, że nowy kolega jest fajny. Później Euzebiusz nazwał Gotfryda błaznem, co również spodobało się Dżodżowi. Gotfryd zdenerwował się na Euzebiusza, a Euzebiusz dał mu w nos. Wtedy nowy kolega przestał powtarzać, zadowolony krzyknął Boks! Doskonale! Chłopcy zaczęli się boksować, ale Dżodżo lepiej sobie radził. Po przerwie Ananiasz naskarżył pani, że koledzy uczą nowego chłopca brzydkich słów. Dżodżo z dumą powtarzał wszystkie słowa, których się nauczył, a pani była zszokowana. Ktoś z klasy krzyknął, że Ananiasz jest skarżypytą. Pani zastanawiała się, jak rodzice Dżodża zareagują na to, czego się nauczył. Chłopiec nie przyszedł więcej do szkoły. Fajny bukiet Mama Mikołajka miała urodziny, więc chłopiec chciał jej kupić z tej okazji bukiet kwiatów. Po lekcjach poszedł do kwiaciarni z Alcestem. Nie miał wystarczająco dużo pieniędzy, ale sprzedawczyni powiedziała, że coś wymyśli. Gdy chłopcy wracali z gotowym prezentem, spotykali Gotfryda, który powiedział, że Mikołaj wygląda z tymi kwiatami jak głupi. Chłopiec dał kwiaty do potrzymania Alcestowi i pobił się z kolegą. Następnie Kleofas powiedział, że teraz to Alcest wygląda jak głupek, na co ten uderzył go bukietem. Kwiaty zostały zniszczone. Mikołaj poszedł w stronę domu z tym, co z nich zostało, i spotykał Euzebiusza, który namawiał go na grę w kulki. Euzebiusz nie lubił przegrywać i popchnął kolegę, który usiadł na pozostałościach bukietu. Chłopcy wybrali najlepiej wyglądające kwiaty i Mikołaj ruszył dalej. Spotkał Joachima jadącego na rowerze. Mikołaj krzyknął do niego, że może jemu też nie podoba się jego bukiet, i rzucił nim w kolegę, który odrzucił go, przypadkiem trafiając na dach samochodu. Joachim próbował dogonić auto i odzyskać bukiet, ale był zbyt wolny. Udało mu się zdobyć tylko jeden kwiat, ten nadłamany. Mikołaj wrócił do domu i czuł się bardzo źle. Wręczył mamie kwiat, płacząc, jednak mama bardzo ucieszyła się z prezentu. Dzienniczki Do klasy przyszedł dyrektor z dzienniczkami, w których uczniowie mieli wpisane uwagi. Każdy z uczniów, poza Ananiaszem, mógłby uczyć się lepiej. Uwagi musiały być podpisane przez rodziców. Kleofas zaczął płakać, ponieważ był najgorszy w klasie i jego rodzice dadzą mu karę. Dyrektor powiedział chłopcom, że powinni brać przykład z Ananiasza, i wyszedł. Po zakończeniu lekcji wszyscy wyszli z sali bardzo cicho i nikomu nie spieszyło się do domu. Najmniej zmartwiony był Euzebiusz, który mówił, że tata na niego nie krzyczy. Zaproponował Mikołajowi, żeby został u niego w domu na noc, jednak im bardziej zbliżali się do domu, tym bardziej markotny się robił. Wszedł do domu sam, prosząc Mikołaja, żeby zaczekał przed bramą. Rozległ się odgłos klapsa, krzyk i płacz Euzebiusza. Mikołaj musiał zatem wrócić do domu. Myślał o tym, co powie mu tata – że sam był najlepszym uczniem i jego ojciec był z niego dumny, a Mikołaj nie dojdzie w życiu do niczego. Chłopiec zamierzał powiedzieć mu, że jest bardzo nieszczęśliwy, wyjść z domu i wrócić dopiero za wiele lat. Po powrocie zastał niezadowolonych rodziców, rozmawiających w salonie. Kłócili się o koszty utrzymania domu. Tata był tym tak zajęty, że podpisał dzienniczek Mikołaja, nic chłopcu nie mówiąc, po czym mama kazała mu iść do swojego pokoju. Rozczarowany Mikołaj zaczął płakać, ponieważ uważał, że rodzice się nim nie interesują i go nie kochają. Ludeczka Mamę Mikołajka odwiedziła koleżanka z córką. Mama poleciła chłopcu, by był miły i nie zachowywał się brutalnie. Ludeczka, bo tak dziewczynce było na imię, miała żółte warkocze, niebieskie oczy i czerwoną sukienkę. Po wypiciu herbaty Mikołaj zabrał koleżankę do swojego pokoju, żeby pokazać jej zabawki. Dzieci nie wiedziały, o czym rozmawiać, więc Ludeczka jako pierwsza powiedziała, że Mikołaj wygląda jak małpa, a później go uderzyła. Następnie zobaczyła pluszowego misia i zaczęła się śmiać, że Mikołaj bawi się lalkami. Już mieli znów zacząć się bić, kiedy do pokoju weszły mamy. Mama Mikołaja zaproponowała, żeby chłopiec pokazał koleżance książki z obrazkami, ale ona rzuciła je na podłogę. Zainteresował ją samolot, który wypuściła przez otwarte okno. Mikołaj zaczął płakać, ponieważ myślał, że już nie będzie miał samolotu, ale ten leżał w ogródku. Dzieci chciały wyjść na dwór. Mamy na początku się nie zgodziły, ale Ludeczka skłamała, że bardzo chce obejrzeć kwiaty. Zaczęli grać w piłkę – Mikołaj miał stanąć między drzewami i próbować zatrzymać piłkę, a Ludeczka strzelała. Piłka zbiła szybę w oknie garażu. Mama nie była zadowolona i Mikołaj nie dostał wieczorem deseru, ale nie przeszkadzało mu to, ponieważ bardzo polubił Ludeczkę i stwierdził, że wezmą ślub, gdy urosną. Witamy pana ministra Wszystkie dzieci wyszły na podwórze i przyszedł do nich dyrektor, który poinformował, że minister – absolwent tej szkoły – ich odwiedzi. Podczas powitania uczniowie mieli zaśpiewać Marsyliankę i wręczyć kwiaty. Podczas próby nie wychodziło to najlepiej, więc śpiewać głośno miały tylko starsze klasy, a młodsze – udawać. Do wręczenia kwiatów zostali wybrani: Mikołaj, Euzebiusz i Ananiasz. Dyrektor powiedział, że gdyby były to dziewczynki, to można byłoby ubrać je na niebiesko, biało i czerwono lub zawiązać im kokardy na głowie. Podczas próby zamiast kwiatów użyto miotełek, które przyniósł Rosół. Dyrektor był zadowolony, ale później zauważył, że Gotfryd się śmieje. Rozbawił go pomysł zawiązania kokard na głowach kolegów. Chłopcy zaczęli się bić. Dyrektor próbował uspokoić dzieci, a pannie Vanderblergue, nauczycielce śpiewu, zrobiło się słabo. Następnego dnia, podczas wizyty ministra, chłopcy zostali zamknięci w pralni. Palę cygaro Mikołaj siedział w ogródku, kiedy przyszedł do niego Alcest, który chciał się pobawić i coś mu pokazać. Okazało się, że ma prawdziwe cygaro. Mikołaj nie był przekonany do tego pomysłu, ponieważ uważał, że rodzice nie będą zadowoleni. Kolega kazał mu pomyśleć, czy rodzice kiedykolwiek zabronili mu palić. Chłopcy zorientowali się, że nie mają jak go zapalić. Najpierw wpadli na pomysł poproszenia jakiegoś pana na ulicy, ale Alcest doszedł do wniosku, że nikt im nie pomoże. Postanowili spróbować kupić zapałki w sklepie tytoniowym, ale sprzedawczyni im odmówiła i nazwała łobuziakami. Chłopcy mieli już wracać do domów, ale po drodze znaleźli pudełko z jedną zapałką. Poszli na plac, gdzie znajdowało się wiele ciekawych rzeczy: błoto, trawa, płyty z chodnika, stary samochód bez kół, silnika i drzwi, pudełka od konserw, koty. Wsiedli do starego samochodu. Alcest odgryzł końcówkę cygara, tak jak widział na filmach, i odpalił cygaro. Zaczął okropnie kaszleć i oddał je Mikołajowi. Chłopcom nie podobało się palenie, ale spróbowali jeszcze puścić dym nosem. Alcest zaczął się czuć dziwnie – nie był głodny i zzieleniał na twarzy. Mikołajowi kręciło się w głowie. Chłopcy wyrzucili cygaro i wrócili do domu. Tata Mikołaja palił fajkę, a chłopcu zrobiło się niedobrze. Mama uznała, że to przez dym z fajki. Tacie nie wolno było już palić w domu. Tomcio Paluch Dyrektor szkoły odchodził na emeryturę, więc szkoła przygotowywała pożegnanie, na którym mieli być rodzice, występy dzieci i dekoracje. Każda klasa coś zaplanowała. Klasa Mikołajka miała odegrać przedstawienie Tomcio Paluch i Kot w Butach. Główną rolę chciał zagrać Ananiasz, ale Euzebiusz stwierdził, że nie nadaje się do tej roli. Alcest miał grać tłum mieszkańców i pełnić rolę suflera. Do roli Kota w Butach wybrano Maksencjusza, ale nie chciał się zgodzić na ogon, więc rolę dostał Mikołajek. Alcest nie zrozumiał, na czym polega zadanie suflera, i powtarzał po kolegach wszystkie ich kwestie. Przy okazji pluł też okruchami biszkoptów na okulary Ananiasza. Gdy ten zdjął okulary, dostał cios. Mikołajek i Rufus też zaczęli się bić. Zdenerwowana pani powiedziała, że nie wystąpią na uroczystości. Dzieci były zaskoczone, ponieważ pani po raz pierwszy planowała ukarać dyrektora. Rower Mikołaj chciał mieć rower, ale tata się nie zgadzał, ponieważ uważał, że dzieci są zbyt nieostrożne. W końcu uległ naleganiom syna i obiecał mu, że kupi mu taki prezent, jeśli będzie w pierwszej dziesiątce z arytmetyki. Mikołaj spełnił ten warunek, więc rodzice kupili mu rower – czerwonosrebrny, ze światełkiem i dzwonkiem. Tata opowiadał synowi o tym, jak był kiedyś mistrzem kolarskim i zaczął jeździć na rowerze po ogrodzie. Zobaczył to sąsiad, pan Blédurt, i śmiał się z taty. Mężczyźni zaczęli się kłócić i postanowili sprawdzić, który z nich jest lepszym kolarzem. Mieli przejechać się dookoła domów, a zadaniem Mikołaja było mierzenie czasu, mimo że bardzo chciał przejechać się na swoim rowerze. Pan Blédurt pokonał dystans w 9 minut. Przyszła kolej taty Mikołajka. Po 15 minutach nadal nie było go nie widać. W końcu wrócił – szedł na piechotę, miał podarte spodnie, trzymał chustkę przy nosie i niósł rower w ręku. Pojazd był zniszczony, ponieważ tata wjechał nim w kubły ze śmieciami. Mikołaj opowiedział tę historię Kleofasowi, który stwierdził, że to samo stało się z jego pierwszym rowerem. Chłopcy stwierdzili, że wszyscy ojcowie są tacy sami. Zachorowałem Mikołaj zjadł wieczorem bardzo dużo słodyczy, a w nocy się rozchorował. Doktor kazał mu leżeć, a także przestrzegać diety. Chłopiec spędził dzień, czytając książkę o niedźwiadku, a później odwiedził go Alcest. Kolega przyniósł czekoladki, jednak powiedział mamie, że nie są one prezentem dla Mikołajka – wziął je dla siebie. Mikołaj poprosił go o jedną czekoladkę, ale Alcest nie chciał się podzielić, więc zaczęli się bić. Po wyjściu kolegi okazało się, że ubrudzili całą pościel i piżamę. Mama przebrała Mikołaja, po czym położyła do łóżka i poprosiła, żeby nie odrywał jej od zajęć. Chłopiec znów czytał, ale po jakimś czasie zrobił się głodny i postanowił przygotować jedzenie sam. Gdy wyjmował z lodówki udko kurczaka, mleko i ciastko, mama na niego krzyknęła, a on upuścił jedzenie. Mama znów musiała go umyć i przebrać. Chłopiec nie miał już ochoty na lekturę, więc wziął z biurka taty zapisane po jednej stronie kartki i stare pióro. Rysował eksplozje i okręty wojenne. Mama znów nie była zadowolona – wszystko było poplamione atramentem, a kartki okazały się być ważnymi notatkami taty. Wieczorem znowu przyszedł doktor, który stwierdził, że Mikołaj jest już zdrowy, ale jego mama powinna wypocząć. Świetnieśmy się bawili Alcest wpadł na pomysł, żeby nie iść do szkoły. Mikołajek na początku się nie zgodził, ale w końcu uległ namowom kolegi. Chłopcy biegli, a potem zatrzymali się bardzo daleko, tam, gdzie rodzice ani inspektorzy nie powinni ich znaleźć. Uciekinierzy myśleli o tym, że koledzy właśnie rozwiązują zadania, i śmiali się. Postanowili pójść do kina, ale nie mieli pieniędzy, aby zobaczyć film, więc obejrzeli fotosy. Później chcieli pograć w piłkę na skwerze, ale bali się, że dostrzeże ich dozorca. Przyglądali się przedmiotom ustawionym na wystawach i robili głupie miny. Gdy byli już zmęczeni chodzeniem, postanowili pójść na plac, ponieważ tam mogli usiąść. Mikołaj pomyślał o tym, jak dobrze bawiłby się na pauzie w szkole, i rozpłakał się. Chłopcy kłócili się, czyja to wina, że nie są teraz w szkole, i pobili się. Później rozpadał się deszcz, przed którym schowali się pod daszkiem przy wystawie zegarmistrza. Gdy Mikołaj wrócił do domu, jego mama powiedziała, że wygląda blado i może jutro nie iść do szkoły, ale chłopiec chciał tam pójść, ponieważ musiał opowiedzieć kolegom, jak dobrze bawił się podczas wagarów. Idę z wizytą do Ananiasza Mikołajek chciał iść na basen z kolegami, ale mama się nie zgodziła. Ubrała go elegancko i zaprowadziła do Ananiasza, do którego był zaproszony na podwieczorek. Po posiłku poszli do pokoju chłopca, który zaproponował rozwiązywanie zadań dla rozrywki. Zadanie o wannie i kurkach podsunęło Mikołajowi pomysł. Chłopcy poszli do łazienki, napełnili wannę i puszczali statki, które zrobili z kartek z książki. Kolejną zabawą było rzucanie do siebie globusem jak piłką. Stłukli przy tym lustro. Następnie Ananiasz wyciągnął grę, dzięki której można było nauczyć się chemii. Chłopcy wlali do butelki wszystkie substancje i butelka wybuchła. Wtedy też Mikołaj musiał wrócić do domu. Obaj chłopcy zostali ukarani za swoje zachowanie. Mikołaj chętnie odwiedziłby kolegę jeszcze raz, ale mamom nie podobał się ten pomysł. Pan Bordenave nie lubi słońca Pan Bordenave, który pilnował dzieci podczas pauzy, nie lubił ładnej pogody. Mikołaj tego nie rozumiał, ponieważ podczas przerw doskonale się bawił. Przy okazji jednej z zabaw pan Bordenave został trafiony piłką w głowę. Ananiasz naskarżył, że to wina Mikołajka. Chłopcu nie pomogły tłumaczenia, że chciał trafić w kogoś innego. Później dzieci zaczęły się bić ze starszakami o piłkę. Ananiaszowi leciała krew z nosa, więc pan Bordenave poszedł z nim do pielęgniarki. Za nimi podążył Alcest, który upominał się o bułkę z dżemem, którą stracił z powodu nauczyciela. Wracając, pan Bordenave przewrócił się na kanapce. Mikołaj nadal nie rozumiał, czemu nauczyciel nie lubi słonecznej pogody. Uciekam z domu Mikołaj wylał na nowy dywan atrament i mama na niego krzyczała, więc chłopiec postanowił uciec z domu. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy – samochodzik, lokomotywę, czekoladę i pieniądze i wyszedł. Planował wrócić dopiero, gdy będzie duży i bogaty. Poszedł do Alcesta, którego chciał namówić na wspólną ucieczkę, jednak kolega odmówił, bo jego mama szykowała smaczną kolację. Mikołaj chciał uciec daleko, ale do tego potrzebowałby samolotu lub samochodu. Rozbił skarbonkę i policzył pieniądze, ale nie miał ich wystarczająco dużo, więc kupił eklerkę i poszedł dalej. Gdy znalazł się obok domu Kleofasa, wpadł na pomysł pożyczenia roweru. Kleofas odmówił. Mikołaj chciał sprzedać swoje zabawki, ale w sklepie ich nie przyjęto. Chłopiec zaczął płakać, więc sprzedawca dał mu samochodzik i kazał wyjść. Mikołaj wrócił do domu, gdzie mama na niego krzyczała, bo spóźnił się na kolację. Chłopiec przełożył ucieczkę z domu na kolejny dzień. |
||